​
Nie skończyłem jeszcze 30 lat a już mam dosyć pracy zespołowej w korporacji. To jest taki cyrk że zwierzętami że szkoda gadać, praca grupowa z ludźmi to najgorsze co mnie spotkało. Robię z jakimiś idiotami, mam polaka kierownika który został awansowany i robi chlew, czy polak menadżer zawsze musi być burakiem? Ludzie zachowują się jak małpy w cyrku, jeden chce się wykazać odwala jakiś szajs żeby być widocznym, chce dostać awans lizus i robi to kosztem żeby drugiemu było gorzej.
Dlaczego w korporacjach pracują tacy pieardolniąci ludzie? Małpie zachowanie, bachory w przedszkolu zachowują się bardziej cywilizowanie, niż dorośli ludzie 30+. Każdy wyrobnik chce się wykazać,
Jak robić w takim kołchozie do emerytury kiedy teraz mam dosyć pracy z polakami.
Jest głośno o tym jak polacy parkują swoje graty na chodnikach, srają i szczają z psami gdzie popadnie. Ostatnio widziałem babe szła z psem po mieście, po chodniku, jej pies oszczał drzwi wejściowe do sklepu bo go nie wyprowadza do parku, ale jej pies sra na chodnik brukowy centralnie, gdzie wszędzie beton i zbiera to gowno potem z chodnika.
Jak ludzie się zachowują tak na codzień to jak w robocie mają się zachowywać? Jeszcze większy małpi gaj.
Dajcie znać jak u was w kołchozach jest.