u/Copper_Blaze

Udręka w bloku
▲ 292 r/Polska

Udręka w bloku

Wiem, że ten temat pojawia się często ale czuję, że muszę się komuś wyżalić...

Dwa lata temu kupiliśmy z żoną mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Byliśmy świeżo po ślubie i uznaliśmy, że wystarczy mieszkania u moich rodziców przez 4 lata więc *siup* hipoteka bez wkładu własnego dla małżeństw i kupujemy 50m2 za 310 tys. (+30 tys. remontowego) w wielkiej płycie w centrum miasta powiatowego.

Mieliśmy nawet pół roku "jazdy próbnej" na wynajmie tego mieszkania i wszystko było pięknie. No właśnie, było...

Krótko po faktycznym zakupie mi posypał się z jakiegoś powodu wzrok, żona wyjechała na 1,5 roku do Irlandii do rodziny dorobić na wypadek gdybym oślepł do końca. Przez te 1,5 roku doświadczyłem piekła sąsiedzkiego: sąsiad z dołu (zapalony fan rapu i zielska) nie dawał mi spać po nocach czy w dzień. Albo zasypiał zjarany z włączoną playlistą, albo tłukł w dzień tak, że wszystko w mieszkaniu skakało.

Sąsiedzi z góry nie byli lepsi, ich dwaj synowie w wieku około gimnazjum/liceum nie potrafią chodzić po klatce jak ludzie tylko zawsze biegają, stąpają albo piszczą butami. Do tego mają u siebie na podłodze stary parkiet więc słyszę każdy ich krok, przesuniecie mebla czy odstawienie czegokolwiek, a młodszy z synów, który ma pokój nad naszą sypialnią potrafi do 23 czy 00:00 tupać podczas grania na kompie (oczywiście ojciec wypiera się, że to nie u nich, jemu nie przeszkadza i takie życie w bloku :v).

Przez te 1,5 roku zniszczyli mnie psychicznie do takiego stopnia, że tylko nasłuchuję kiedy coś zowu dupnie... Najpierw prowadziłem wojnę z gościem z dołu - kartki, rozmowy, prośby, zgłaszanie do spółdzielni, policja - dopiero jakoś 2-3 miesiące temu się ogarnął i mam względny spokój w nocy oraz w dzień.

Ale sąsiedzi z góry? Nie wiem czy ci ludzie nie potrafią usiedzieć na tyłkach dłużej niż 5 minut ale ciągle słyszę każdy ich ruch w mieszkaniu, nigdzie nie mogę się zrelaksować bo co chwila coś u nich trzaska, uderza, spada albo nie daj Bóg coś remontują czy poprawiają w mieszkaniu.

Żona dziwiła mi się czemu jestem takim kłębkiem nerwów i mówię, że tutaj nie da się żyć do momentu aż wróciła do Polski 2 tygodnie temu. Wcześniej mówiła, że ona zostaje w bloku bo wygodnie i wszędzie blisko ale zaczęła słyszeć te wszystkie hałasy z góry i przyznała mi rację, że ci ludzie są walnięci i w takich warunkach nie da się funkcjonować.

W poniedziałek złapała akurat matkę tych chłopaków na klatce schodowej, zaprosiła ją do nas aby posłuchała tego hałasu - o dziwo przyznała, że faktycznie słychać i postarają się być ciszej w nocy. I byli, przez 3 dni i teraz młody znowu odstawia ekranizację tupotu małych stóp do 23-00. Ja jeszcze poradzę sobie zatyczkami jeśli hałas nie jest na poziomie starego spadającego z wersalki ale moja wybranka nie może uciec się do zatyczek przez szybkie powstawanie ran w uszach przy ich użyciu.

Nie wierzymy, że ci ludzie się ogarną, więc jeśli dalej nie będzie spokoju to będziemy odstawiali szopkę w spółdzielni i grali w traf pająka kijami od szczotki na suficie po północy (skoro my nie możemy spać to oni też nie będą :v), ale oboje jesteśmy zgodni, że popełniliśmy błąd kupując to mieszkanie na hipotekę i planujemy jak najszybciej się stąd wyrwać.

Nie wiemy jeszcze jak, tym bardziej, że z kotem na pokładzie i masą rzeczy w mieszkaniu powrót do moich rodziców nie wchodzi w grę, sprzedać mieszkania też chyba jeszcze nie możemy bo powstrzymuje nas umowa z bankiem, a patrząc na obecną sytuację na rynku nieruchomości to nawet jeśli uda nam się odłożyć pieniądze na zakup działki to na 99% po sprzedaży mieszkania i pokryciu z tego hipoteki raczej nie postawimy za pozostałe pieniądze domu...

Całe życie mieszkałem na wsi, potrafiłem zasypiać w różnych miejscach i hałasie, bywałem u znajomych i rodziny na blokach setki razy przez te lata i nigdy nie spotkałem się z taką patologią sąsiedzką jak tutaj. Chcę stąd uciec jak najszybciej ale obawiam się, że nie zostaje mi nic innego jak gnić w tym cyrku przez kolejne 5-10 lat aż nie kupimy działki albo, któreś z rodziców (moich lub żony) nie pozostawi nam w spadku domu czy działki...

Sąsiad sąsiadowi sąsiadem a kiwi kiwi kiwi.

u/Copper_Blaze — 3 days ago
▲ 11 r/airsoft

Krytac LMG Box mag

I wanted to ask you guys and gals about Krytac LMG box mags for their M4 platform.

I'm building a meme retard rifle and want it to have the most BBs I could fit in a single mag but I also want to keep it somewhat handy which is hard with the C drum.

I dig the Krytac box mag looks because they are recessed into the body and wanted to ask if they are worth the money? Do they have any major problems with fitment or feeding?

u/Copper_Blaze — 5 days ago

Hi! I've got a problem with my AAP/upper magazine valve with Airtac drum adapter.

So TLDR as shown in the video the replica shoots, but on full auto something gets stuck and the valve stays open releasing the air until I take the mag out. I've used the stock Action Army mag for this and I'm running ≈100psi on my reg.

The problem with valve staying open doesn't happen on semi fire tho, unless I spam the trigger really really fast like a speedofter with binnary and parkinsons. I've tried two different uppers (shinobi and normal one), three different AAPs and two HPA regulators. The problem still occurs on full auto after just a few shots, but it doesn't happen on auto with normal green gas mags tho.

I've also tried swapping the upper release valves with another mag from other manufacturer - other valve in my mag gets out a single shot on both semi & auto then gets stuck, my valve in another mag just dumps the gas out when inserted into the replica.

What do? Should I just buy a different release valve to try or is there anything I can yet check/try to make sure what causes the valve getting stuck on auto?

u/Copper_Blaze — 13 days ago