u/NoRepresentative6087

Mam ostatnio taki moment, że samotność zaczyna być głośniejsza niż wszystko inne.

I niby mogłabym założyć konto na jakiejś aplikacji randkowej, ale… trochę się boję. Nie samego poznawania ludzi, tylko tego, że większość tam szuka czegoś szybkiego, prostego, bez zobowiązań. A ja nie umiem tak. Nie chcę tak.

Chcę rozmów, które się nie kończą po trzech dniach. Chcę kogoś, kto zostaje, a nie znika. Chcę poczucia, że jestem dla kogoś czymś więcej niż tylko „opcją”.

I przez to stoję w takim dziwnym miejscu: z jednej strony czuję samotność, a z drugiej nie chcę jej zagłuszać czymś, co i tak finalnie zostawi jeszcze większą pustkę.

Trochę jakby wybór był między „być samemu” a „być z kimś, ale tak naprawdę też samemu”.

Macie też tak, że wolicie poczekać na coś prawdziwego, nawet jeśli to oznacza dłuższą samotność?

reddit.com