Dokładanie się do kredytu partnerowi/partnerce - czemu macie z tym problem?
Cześć,
Ostatnio przewijało mi się sporo postów, gdzie były zapytania odnośnie podziału finansowego, w momencie gdy jedna osoba ma mieszkanie na kredyt, a druga połówka się do tego mieszkania wprowadza.
Jestem trochę zaskoczony, że 90% komentarzy było 'NIE MÓJ KREDYT, NIE BEDĘ SPŁACAĆ, ON/ONA MA PŁACIĆ"
Zakładam sytuację, że biorę mieszkanie na kredyt, którego rata wynosi 2500 zł i poznaję kobietę, która wynajmuje mieszkanie od losowego Kowalskiego, któremu płaci 2500 zł (spłaca mu kredyt). Oboje zarabiamy podobną sumę pieniędzy miesięcznie. Po roku znajomości, gdzie sprawy robią się poważne, decydujemy się z partnerką, żeby zamieszkać w moim mieszkaniu, ponieważ ma lepszy standard i jest po prostu własnościowe, a nie wynajmowane, co daje dużo większą swobodę, tego chyba nie muszę tłumaczyć.
Czy ktoś mi może sensownie wytłumaczyć, dlaczego nie jest problemem spłacanie całej raty kredytu obcej osobie, a jest problem spłacać połowę kredytu osobie, którą kochacie i decydujecie się na wspólną przyszłość?
Dlaczego w takim układzie, jedna strona ma opłacać całe mieszkanie, a druga dokładać się tylko do czynszu? Czyli nagle jedna osoba dalej płaci 2900 zł, a druga 400, zakładając, że czynsz kosztuje 800 zł.
Przecież to ma same plusy. Nawet nazywając to "wynajmowaniem" mieszkania u swojego faceta, to dziewczyna płaci mniej za mieszkanie, często w lepszym standardzie, mieszka ze swoim facetem, dodatkowo osoba mająca kredyt łatwiej go może nadpłacić, przez co oboje szybciej uwolnią się finansowo od jakichkolwiek opłat poza czynszem. Obie strony mają mniejsze opłaty, przez co mogą więcej pieniędzy oszczędzać na cokolwiek innego.
Ktoś może powiedzieć: Ale jak się rozstaniemy to ja zostaję z niczym. Okej, ale przed poznaniem tej osoby i tak płaciłaś/eś 2500 zł za mieszkanie, a po skończonej umowie, wynajmujący też może Cię z mieszkania wyrzucić i tak samo zostajesz z niczym.
Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, że wynajmuję mieszkanie od kogoś obcego, dziewczyna, którą kocham ma swoje mieszkanie na kredyt i chcemy prowadzić wspólne życie, ja tam się wprowadzam, żyję praktycznie za darmo, a ona połowę swojej wypłaty przeznacza na kredyt.
Oczywiście to się tyczy sytuacji gdy tylko jedna osoba ma mieszkanie, w sytuacji gdy obie strony mają jakieś zobowiązania finansowe, podział na pewno jest trochę bardziej skomplikowany i wymaga indywidualnego podejścia.