jest to dla mnie tak bezsensowny twór sprawdzający umiejętności odtwórczego przepisywania prac profesorów i doktorów. Ogromna strata czasu, którą można byłoby zastąpić chociażby przygotowaniem obszerniejszej prezentacji na wybrany temat. Sprawdziłoby to wtedy chociaż o wiele cenniejsze umiejętności miękkie. Jaki jest sens pisać setną pracę magisterską na ten sam temat (bo większość tematów jednak rok w rok się pokrywa).
Co o niej sądzicie i jak sobie poradziliście z jej napisaniem? Czy ktoś z was używał AI żeby to przebrnąć i nie topić bezsensownie kolejnych godzin na parafrazowaniu tekstu?
edit: mój temat jest na tyle sztywny że nie mam przestrzeni na ugryzienie tematu z innej strony, inne wcale nie są bardziej interesujące. Ogólnie uważam pracę magisterską za stratę czasu, bo o wiele bardziej niż moje studia interesują mnie moje zainteresowania poza uczelnią. Studia lubię i mi się przydadzą, ale zdanie na temat magisterki mam wyrobione. Nie potrzebuję pisać na jakiś temat 60-80 stron, w sztywnych ramach, z wyliczoną liczbą przypisów, w konkretnych ramach redakcyjnych.