Może głupie pytanie ale coraz bardziej mnie męczy. Pracuję jako "fachowiec" (stolarka), mam JDG, pomagam tacie który też ma JDG i działamy razem. Ja od roku próbuję na swoim, jest jak jest. Są koszty, klienci i ich dziwaczne zachcianki, faktury, podatki i inne bzdety. Uroki życia.
Klienci są różni i różne mają pojęcie o technikaliach, dużo trzeba im tłumaczyć bo czasami ich pomysły są fizycznie niewykonalne ale nie wymagam od nich wiedzy. To ja mam się znać, nie oni.
Tylko że bardzo często jest ten moment kiedy dochodzimy do porozumienia co ma być zrobione, liczymy wycenę ile to przyjdzie, trochę negocjacji, zrobimy co trzeba i klient po wszystkim odpala tryb nosacza. Ustalone było wszystko wcześniej a ten trzyma kasę w ręku i kombinuje żeby urwać z wcześniej ustalonej ceny. Stoi w ubraniach z galerii ze smartfonem w kieszeni za które zapłacił tyle ile na cenówce ale teraz stoi, patrzy ci w oczy i chce rabatu.
Robota zrobiona dobrze, zero zastrzeżeń a ten kombinuje jak koń pod górę. Jeszcze żeby to był ktoś kto nie zarabia dobrze albo widać że jest z tych co szukają produktów z dobrym stosunkiem ceny do jakości ale nie. Ludzie na drugim progu podatkowym, w dużych korpo.
Gdybym miał pewność że przez najbliższy rok będe miał tyle zysku miesięcznie ile oni płacą leasingu za samochód to bym się upił ze szczęścia bo początki własnej działalności to zawsze stres i niepewność. Dlaczego ludzie myślą że ja im opuszczę z wcześniej ustalonej kwoty gdzie każda złotówka jest dla mnie ważna ale nie targują się z korpo gdzie pracownicy mają ustalone pensje i nawet jak spółka nie osiągnie zysku to każdy trybik w maszynie dostanie swoją wypłatę?
Wykonałem zlecenie, chce wcześniej ustaloną kwotę a klient zaczyna kręcić. Pytam się co jest nie tak i słyszę że wszystko dobrze ale on by chciał rabat. No to pytam czy jak kupował najnowszego iphona to czy się targował przy dopłacie za większą pamięć i słyszę że apple "to duża korporacja i oni w modelu działanie nie mają negocjacji cenowych".
Multimilardowe korpo dostaje tyle ile chce ale ja w 80% przypadków muszę się siłować z klientem o kasę a część z nich odpala szantaż że oni chcą zapłacić mniej albo mogę sobie zabierać to co im zrobiłem.