Stres związany z wykorzystaniem czasu wolnego
Mam 28 lat coraz częściej łapię się na tym, że mam w sobie mocną presję na dobre i "właściwe" wykorzystanie życia.
Pracuję zdalnie, więc spędzam dużo czasu przy komputerze(tak wiem - jestem w uprzywilejowanej pozycji). Po pracy mam jeszcze kilka godzin dnia, słońce, możliwość wyjścia na spacer do lasu, poczytania książki, obejrzenia filmu. I często bywa tak że zanim coś zrobię to przez godzinę analizuję co będzie najlepsze - spacer, ale jaka trasa? Film - ale jak to skoro na zewnątrz taka ładna pogoda? Czytanie książki - wydaje się totalnie bez sensu. Mam wrażenie że dobra pogoda wręcz powoduje u mnie stres.
No i zamiast po prostu z tego korzystać i czuć, że to jest normalne życie, często pojawia mi się w głowie myśl, że marnuję czas. Że powinienem robić coś lepszego, bardziej produktywnego, bardziej sensownego. Niezależnie od tego co wybiorę.
Do tego dochodzi porównywanie się z innymi, szczególnie kiedy widzę 20-latków w samochodach za 300k albo ogólnie ludzi, którzy wydają się dalej w życiu. Wtedy pojawia się taka myśl, że jestem spóźniony, że coś mi uciekło, że inni lepiej wykorzystują czas.
I jeszcze jedna rzecz, mam wrażenie, że jestem trochę odklejony od 'normalnego życia'. Bo jak patrzę na innych, to oni po pracy spotykają się ze znajomymi, mają rodziny, dzieci, ogarniają codzienność, relacje, obowiązki. A ja często kończę dzień sam przed komputerem i nawet jak mam wolny czas, to nie do końca wiem, jak go 'normalnie' przeżyć bez tego wewnętrznego napięcia.
Wiem, że to pewnie kwestia porównywania się do wycinków rzeczywistości i że każdy ma swoje rzeczy, ale emocjonalnie i tak to siedzi. Może czas odstawić social media. Może czas odciąć się od współczesnego świata.
Zastanawiam się, czy ktoś też ma coś podobnego - że nawet zwykły odpoczynek i wolny czas potrafi wywoływać presję i poczucie, że powinno się robić coś więcej.